P a n i z G u a d e l u p y
W ziemi dalekiej
Za morzem
Przed wiekiem
Żyje lud pobożny
Azteków plemię
Cierpi w okowach
Na swojej ziemi
Przez wroga
Boża Madonna
Pełna litości
Jest skłonna
Zagościć
Pośród Azteków
Niepokalana
Wybierze człowieka
Diego Juana
Na Tepejak wzgórzu
Mu się ukarze
Za dzień powtórzy
I to się zdarzy
Na płótnie z agawy
Juan dostał
W bukiecie trawy
Pani postać
Do biskupa bieży
Juan Diego
I całkiem szczerze
Mówi do niego
Święta Panienka
W kwiatów naręczu
Co trzymam w rekach
Mówi i klęczy
Na płótnie z agawy
Postać świetlana
Się ujawni
Matka dla Pana
Biskup nie wierzył
Ujrzał przejęty
Modli się szczerze
Do postaci świętej
Oto i Ona
Panna przeczysta
Umajona
Cala świetlista
Szata różana
Płaszcz ugwieżdżony
Przepasana
Tam gdzie jest łono
Bo Pan w macierzy
Przyjdzie niebawem
Gdy Lud uwierzy
To ludzkość zbawi
W azteckiej mowie
Juana prosi
Niech opowie
I poprosi
Świątynię
Wznieście dla ludu
Zasłynie
Z cudów
Azteckie plemię
Się nawraca
Na swojej ziemi
Do Pani się zwraca
I zwyczaj stary
Obyczaj krwawy
Z serca ofiary
Wężom oddawać
Lud porzuci
Na zawsze
W sercach wystudzi
Zwyczaj najkrwawszy
Nie wiem czy wiecie
W Meksyku mieście
Największa w świecie
Świętość się mieści
Wiele ludów
Z pielgrzymką tu gości
Doznaje cudów
Czci Panią radośnie
Nasz nauczyciel
Syn polskiej ziemi
Miejsce zaszczyci
W siedzibie Ksieni
Z Indianami
U stóp Jej klęczy
Prosi za
nami
Papież największy
Papież największy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz